8.9.17

Oliwkowe książki na jesień

   
Bliska mojemu sercu osoba rok temu wyprowadziła się do Francji. Zaprowadziło ją tam serce w wyniku splotu wydarzeń, których nie powstydziłaby się fabuła kinowego romansu. Kiedy opowiadała mi perypetie związane z remontem domu i farmy na której mieli zamieszkać z przyszłym mężem, przypomniała mi się pewna książka. A raczej cała oliwkowa seria autorstwa cudownej Carol Drinkwater. Urodzona w Irlandii aktorka i pisarka, autorka wielu scenariuszy (m.in. do młodzieżowego serialu "Molly" który był popularny w Polsce gdy byłam nastolatką) zakochała się z wzajemnością w pewnym inteligentnym i przystojnym mężczyźnie. To dojrzałe, ale nieco szalone uczucie zaprowadziło ich wprost pod furtkę oliwkowej farmy położonej gdzieś na południu Francji. A potem do Belgii, gdzie trzęsącymi rękoma podpisali akt jej kupna, nie mając wystarczających środków finansowych i pewności, że uda im się je zdobyć. Postawili wszystko na jedną kartę, aby spełnić swoje marzenia. Cóż to są za książki! Czytałam całą serię kilka razy i pewnie jeszcze nie raz do niej wrócę. Uwielbiam sposób w jaki Carol opisuje miejsca, ludzi i zdarzenia oraz wrażliwość z jaką patrzy na świat, zwierzęta i przyrodę. Jej i Michaela życie było pełne zawirowań, ciężkich prób. W sumie nic spektakularnego, normalne życie w którym chwile beztroski i szczęścia przerywają łzy, lęk i niepewność. Książki z cyklu "Rzucił/a wszystko, aby zamieszkać w słoneczniejszej części Europy" pojawiają się na rynku jedna za drugą. Czytałam ich sporo (chociaż na pewno nawet nie większość) i ta jest moją ulubioną.

   Jak ja bym chciała umieć tak pisać! Pięknie i obrazowo, malować słowami wyraziste obrazy i wywoływać emocje. Spytałam wspomnianą wyżej koleżankę czy zna książki o oliwkowej farmie, a ona spytała o te tytuły pracującą w bibliotece znajomą. W odpowiedzi usłyszała, że "nie kupuje czytadełek". Smuci mnie, że człowiek obcujący na codzień z książkami ocenia naprawdę przyjemną literaturę w tak nieprzyjemny sposób. Nie tylko ambitne dzieła klasyków literatury są godne uwagi. Czasem warto sięgnąć po coś lekkiego, a zarazem mądrego. Po książkę, która przeniesie nas nad Morze Śródziemne, otuli zapachem drzew i ogrodowych kwiatów, ukoi bliskością natury i zaczaruje urokiem dojrzałego, wartościowego uczucia dwojga ludzi, którzy dzielą ze sobą sukcesy oraz bolesne upadki. Uwielbiam Carol z jej szacunkiem do świata, odwagą i szczerością, a Wam polecam lekturę oliwkowej serii w zbliżające się długie jesienne wieczory.

A tak przy okazji - jakie tytuły związane z "ucieczką" na południe naszego (a może innego?) kontynentu polecacie? Jakoś w czasie chłodnych i szarych miesięcy taka tematyka cieszy mnie najbardziej. 

2 komentarze:

  1. Ja bym chętnie np. przeczytala "Jedz, modl się, kochaj", bo bardzo podobal mi się film :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

TOP