9.4.14

Costa del Sol - którą miejscowość wybrać na pobyt?

Długo się zastanawiałam jak ugryźć temat. Bo jest on trudny. Costa del Sol ma opinię jak najgorszą - komercja, wielkie hotele, turystyczne knajpy i koszulki z Harrym Potterem podpisane "SPAIN". Ekhm. Sama do tej pory myśląc o Wybrzeżu Słońca wizualizowałam wyłącznie: szpetne budynki, brzydkie plaże, fast-foody. Bez możliwości ucieczki. W Polsce najpopularniejsze miejscowości, które oferuje prawie każde z biur podróży to Torremolinos, Benalmadena i Fuengirola. Większość hoteli ma kilkaset pokoi i piękne to one raczej nie są. Ponieważ poważnie traktuję swoją pracę i lubię wiedzieć, co sprzedaję turystom, w jedno popołudnie postanowiłam odwiedzić wszystkie kurorty i wystawić im potem surową ocenę.
Wiecie co? Uważam, że nie jest aż tak źle. Jestem aktywna, nie usiedzę długo w miejscu, ale na urlopie lubię mieć plażę i morze. Żeby chociażby móc patrzeć, pomoczyć nogi. Wolę mieć wodę pod nosem i jeździć w głąb lądu niż odwrotnie. Jeśli ktoś lubi smażyć się na słońcu i nie rusza pupy znad basenu, to i tak będzie mu totalnie obojętne, czy dookoła jest ładnie czy brzydko, byle "hotel był dobry". Jeśli ktoś szuka niedrogiej bazy wypadowej i ma żyłkę odkrywcy, myślę, że da sobie świetnie radę. Uważam, że każda z tych miejscowości oferuje coś więcej niż tylko pas wysokich hoteli przeplatanych dość kiepskiej jakości restauracjami dla osób pozbawionych kulinarnego gustu. Postaram się to dzisiaj Wam udowodnić.

 Jak jest na Costa del Sol - od Malagi do Marbelli? 


Cóż, nie liczcie, że powiem Wam teraz, że są to cudnej urody, miłe miasteczka, tryskające hiszpańską radością życia, będące perłą Andaluzji, bo by mi urósł długi i to drewniany nos. Faktycznie - są hotele i są one szpetne. Są kiepskie lokale i upierdliwi naganiacze. W tych knajpach jest drogo i byle jak. Po promenadzie spacerują turyści, a małe porty tracą urok przez ogrom reklam, sklepów z "chińszczyzną" i barów typu "pizza&pasta" i "fish&chips". Są brytyjskie i niemieckie gazety, jest "lans uliczny" - szpileczki +  zdobne sukieneczki. Są specjały z UK w każdym ze sklepów i mrożone owoce morze w zawrotnych cenach  serwowane jako "tradycyjne". W sezonie jak sądzę, jest też kosmiczny tłok na plażach.

     Czyli jest tak źle? Hmmm, z drugiej strony... 

Jest b.dobra komunikacja (linia C1 pociągu Renfe), prowadząca z Malagi wzdłuż wybrzeża, kończąca swoją trasę we Fuengiroli (jedzie także przez lotnisko, co ułatwia podróżowanie na własną rękę). Z miasteczek natomiast kursują autobusy do głównych miejscowości regionu. Noclegi są znacznie tańsze niż na wschód od Malagi, gdzie znajdują się mniej komercyjne miejscowości ( przynajmniej tak prezentowały się ceny, gdy szukałam apartamentów dla nas). Zachodnia część wybrzeża ma też fajną lokalizację - podobna odległość do każdego z dużych miast, bliżej do Rondy, Tarify czy na Gibraltar, więc idealnie dla osób, które planują zwiedzać. Najlepszą informacją jest jednak, że to co najgorsze, kończy się wraz z trzecią linią budynków licząc od brzegu morza! Co oznacza, że wystarczy 10 minut, by znaleźć się w milszym świecie.

Costa del Sol - dla kogo? 


Na pewno dla Niemców i Anglików, którzy nie docierają dalej niż do drugiej linii brzegowej :) Leżą na plaży, piją swoje piwo i jedzą w knajpach im dedykowanych, płacąc dużo więcej niż hiszpański cennik przewiduje. Ale nie tylko dla nich. Jeśli jesteście aktywni, lubicie zwiedzać w ciągu dnia, ale nie gardzicie godzinką na leżaku czy wieczornym spacerem promenadą, chcecie czuć się swobodnie mieszkając w apartamencie, robiąc zakupy, ale też czasami zjeść lokalnie i smacznie, a przede wszystkim - nie zamierzacie siedzieć w jednej miejscowości przez tydzień, to myślę, że dramatu nie będzie. A jeśli do tego lubicie szukać perełek, obiecuję, że w każdej z tych na pozór mega szkaradnych miejscowości, znajdziecie jakiś całkiem miły i ładny zakątek. 


TORREMOLINOS 

Podróż z Malagi trwa ok. 20 minut. Miejscowość uchodzi za jedną z najgłośniejszych i raczej rozrywkowych. Są bary, dyskoteki, kluby, a latem całą noc coś się dzieje. Oferuje atmosferę luźną i wakacyjną. Jest jedno główne skupisko bardzo dużych, zdecydowanie brzydkich hoteli. 
 Idąc jednak dalej promenadą z każdym krokiem robi się sympatyczniej, zabudowa jest niższa. 
Sama promenada jest super, bo daje możliwość dłuuugiego spaceru do kolejnej miejscowości.
 Plaża jest nawet szeroka, piaszczysto-żwirowa, trochę szarawa. O tej porze roku jeszcze pusta.
Spodobał mi się bardzo dość duży fragment plaży otoczony wysokimi, zgrabnymi palmami. 
Muszę przyznać, że bardzo duża ilość turystów o tej porze trochę mnie zaskoczyła.
  Pierwsze dwie uliczki od plaży: drogo i nieciekawie, ale restauracje w porze lunchu miały gości.
Kilka uliczek w głąb miasteczka: normalne, codzienne życie mieszkańców i ładne budynki. 
Im dalej od ścisłego centrum, nawet przy morzu, tym spokojniej, bardziej "prawdziwie". 
Podjęłam się spaceru do położonego nad miasteczkiem parku La Bateria. 
Turystów żadnych, za to rodzin hiszpańskich mnóstwo. Spacerujących, bawiących się oraz pływających łódkami po sztucznym jeziorku. 20 minut spaceru a wrażenia zupełnie inne. Po drodze mijałam tradycyjne domy, o wiele tańsze sklepy, sympatyczne, nieduże knajpki.

BENALMADENA 

Położona jest kilka kilometrów od Torremolinos. Zamierzałam iść promenadą aż do jachtowego portu, ale okazało się, że przy parku La Bateria jest stacja pociągu. Nieco się zmęczyłam długim spacerem, bo było gorąco, a mnie zaczynały obcierać buty, więc uznałam, że sobie podjadę. Tu ważna uwaga. Stacja kolejki Benalmadena - Arroyo de la Miel jest położona ok. 3km od morza. Sama miejscowość składa się z: Benalmadena Playa, Benalmadena Pueblo i Arroyo de la Miel.
Wysiada się w mało turystycznej, bardzo przyjemnej i taniej części miasta. Jadłam tu pyszne churros, otoczona mieszkańcami. Zwróciłam uwagę na to, że co chwila ktoś niesie do domu  białe paczuszki owinięte sznurkiem. Rozpoczęłam śledztwo i dotarłam do celu - tuż przy stacji pociągu, do 12 i po 17, serwują smażone na dużej patelni churros. 1 sztuka kosztuje zaledwie 0.35EUR i byłam w stanie zjeść 2 z 3 które zamówiłam. Do tego kawa lub gorąca czekolada!
Arroyo de la Miel jest śliczne. Benalmadena Pueblo, do której nie dałam rady już dojść, jest podobno jeszcze ładniejsze - małe, białe, niskie, prawdziwe, niemalże pozbawione turystów.
5 minut spaceru od stacji znajduje się znany Tivoli Park i stacja kolejki linowej Teleferico, którą można wjechać na szczyt Calamorro (769 m.n.p.m), oferujący piękną panoramę wybrzeża i gór. Nie trzeba też odchodzić daleko, by zgubić się w gąszczu uliczek i malowniczych zakątków.
W Benalmadena Costa znajduje się delfinarium, mini-golf, Park Motyli oraz duży port jachtowy. Do portu i strefy hotelowej idzie się w dół ok. 30 minut, nie mam niestety zdjęć. Aparat padł.
Hotele są duże, jasne, ale obecność portu trochę minimalizuje złe wrażenie. W mojej opinii ta miejscowość jest najciekawsza, bo oprócz hoteli, są też parki tematyczne dla rodzin z dziećmi a dla poszukiwaczy "prawdy" są dwie niekomercyjne dzielnice i dość łatwy dojazd do Malagi.

FUENGIROLA 

Położona jest najdalej, bo ok. 35-40 minut jazdy od Malagi. "Połączona" z miejscowością Torreblanca, właściwie nie widać między nimi granicy. Jest dość duża i mi podobała się najmniej. Wybrałyśmy ją, bo była najtańsza. Za 4 noce w dużym apartamencie z dwoma pomieszczeniami, aneksem kuchennym zapłaciłyśmy niecałe 110 EUR za 2 osoby, a wiedziałam, że i tak będę dużo jeździła. Na pierwszy rzut oka Fuengirola jest naprawdę szkaradna. Duże hotele i brzydki port. 
 Poza turystami, na promenadzie widać wielu miejscowych - ćwiczą, biegają, jeżdżą na rolkach.
Ponieważ mieszkałyśmy na obrzeżach (bliżej Torreblanca), codziennie musiałyśmy przejść ok. 2km do dworca autobusowego. Na początku chodziłyśmy deptakiem, ale szybko zaczął nas wkurzać. Wtedy wypróbowałyśmy trasę "trzecią linią brzegową" i od razu było znacznie lepiej, sympatyczniej.
Po raz kolejny okazało się, że wystarczy przejść kilkaset metrów, by trafić w ten "lokalny świat". Wybrałam się też na dłuższy spacer, minęłam port i ruszyłam w kierunku zamku. Hotele nadal są, plaża też jest i nadmorski handel kwitnie, ale ta część miasteczka bardziej mi przypadła do gustu. 
Przy plaży i na plaży (całkiem ładnej zresztą) dużo Anglików, więc szybko uciekłam znad morza i schroniłam się w zacienionych uliczkach, obserwując zwykłe życie mieszkańców. 
 Z każdym kolejnym placykiem, kościołem, kafejką, upewniałam się, że i Fuengirola ma duszę.
Trzeba jej tylko poszukać, chociaż wiem, że wielu osobom nie będzie się chciało. Mijane sklepy oferowały ceny nawet 30% niższe niż te bliżej hoteli, kupiłam więc dżemy i ośmiornice w puszce. Ze spaceru wracałam zadowolona, że sama sobie udowodniłam, że warto było poszukać miejsc ładnych. Każda miejscowość (może poza El Arenal na Majorce ;)) kryje jakieś niespodzianki!
Z Fuengiroli mogłyśmy jechać właściwie wszędzie, bez wypożyczania samochodu: do Sewilli, Granady, Kadyksu, Kordoby, Rondy, Mijas, Malagi a stamtąd dalej do Nerja czy Fligiliana. Koleżanka chciała się poopalać na plaży - w porządku, ja wtedy spacerowałam lub jechałam gdzieś sama i nikt nie narzekał. Widziałam lokalne bary, spotkania staruszków na ławkach pod kościołem, rodziny z dziećmi na placach zabaw. Minimum starań i można uciec od turystów.

Czy warto wybrać się na Costa del Sol do miejscowości turystycznych? 


Jak zwykle, zależy kto czego oczekuje. Jeśli ma to być przyjazna cenowo baza wypadowa do zwiedzania Andaluzji, a przy okazji chcesz odwiedzić jakiś park wodny albo tematyczny, wykąpać się w morzu, nieco opalić - czemu nie?! Jest wygodnie, hoteli jest dużo, dzięki czemu ceny są konkurencyjne. Prawdziwą Hiszpanię możesz pojechać i zobaczyć (chociaż gwarancji, że będzie "prawdziwa" i tak nie ma, o czym sama się przekonałam - ale to historia na inny raz). Część hoteli ma mały, "miejski" teren, ale są też tak z bogatą infrastrukturą, kortami do tenisa, golfem, kompleksami basenów. Jeśli obiecasz, że nie położysz się na słońcu na cały pobyt, to pozwolę Ci jechać! :) Jeździj, zwiedzaj, smakuj, poznawaj a nie będziesz żałował żadnej chwili!

Takie jest moje zdanie. Ciekawa jestem Waszego. Byliście? Widzieliście?

32 komentarze:

  1. Patrząc na zdjęcia najchętniej wybrałabym się do Benalmadeny, prawdziwa sielanka! z drugiej strony byłoby mi to zupełnie obojętnie, marzę o kilku dniach offline, spędzonych na niczym innym jak tylko wygrzewaniu się na słonku.. mhm..

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takiej recenzji mogę lecieć w ciemno. Z tym ruszaniem w głąb miasta prawda, im dalej od centrum tym lepiej. Zjawisko coraz bardziej popularne... Tak sobie myślę że w sumie gdyby ci wszyscy sprzedawcy wrócili do korzeni i zachowywali się tak jak "rdzenni" bez naciągania i wciskania bubli to i tak by zarobili przecież! A koszulkę to sobie zawsze kupić można, no nie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w tych okolicach ponad 12 lat temu i nie jestem pewna gdzie dokładnie. Pamiętam natomiast, że hotel stał przy samej plaży, pomimo iż na leżakowanie poszliśmy raz, to wieczorne spacery promenadą, czy kolacje z widokiem na morze były miłym akcentem. Może to było Torremolinos. :) Do Malagi dojeżdżaliśmy autobusem. Zrobiliśmy też wypad do Ceuty i Gibraltaru. Również polecam te regiony. PS. Powtórzę się - "soczyste" zdjęcia, super. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam... ale jeśli się wybiorę, zagłębię się w okolicach w poszukiwaniu "prawdziwych" miejsc :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda ze nie pojechałaś na wschodnie wybrzeże Malagi. Mówiłaś, że noclegi były droższe. Możliwe, chociaż sądzę że w Torre del Mar można znaleźć niedrogi nocleg. Jedzenie też jest tutaj tańsze. W Torre del mar, w knajpce (El pajaro Fino) z najsmaczniejszymi churros, jedna sztuka kosztuje 0,20e, a czekolada do picia 1,00e. Jeszcze mi się nie zdarzyło znaleźć w okolicy tańszych i smaczniejszych. Tutejsze miasteczka są ładniejsze niż Fuengirola. O Nerja pewnie słyszałaś i dużo tutaj pisać nie muszę. To jedno z najładniejszych miasteczek nadmorskich w tej okolicy. Takie typowe białe miasteczko z ładnym casco viejo, z pięknym widokiem na góry. Dodatkowo Nerja ma wg mnie najładniejsze plaże na wschodnim wybrzeżu Malagi. W sezonie oczywiście jest bardzo dużo turystów, jednak na plaże Nerja i tak wolę jeździć niż na te bliżej Malagi. Jak dla mnie jedynym minusem Nerja jest to, iż mam takie odczucie jakby było to miasteczko niemieckie naśladujące tylko hiszpańskie. Ogólnie, wschodnie wybrzeże należy do Niemców, widać to szczególnie poza sezonem, gdyż wówczas są takie miejsca czy nawet dni, kiedy spotyka się wyłącznie Niemców. Pod tym względem polecam Costa de la Luz, gdyż poza sezonem spotyka się tam głównie Hiszpanów. To może być niestety uciążliwe dla tych, którzy nie mówią choć trochę po hiszpańsku, ponieważ tam często jest tak, że trzeba używać hiszpańskiego. Malaga i okolice to idealne miejsce dla tych, którzy mówią po angielsku lub niemiecku.
    Jeśli ktoś wybiera się na południe Hiszpanii i chce wypoczywać na najlepszych plażach południa to zdecydowanie polecam Costa de la Luz. Trochę tam mieszkałam i to właśnie tam zakochałam się w Andaluzji. Malaga takiego klimatu w ogóle nie posiada. Dla zainteresowanych plażowaniem powiem, że tamtejsze plaże są przepiękne, szerokie, z jasnym drobnym piaskiem, no i są czyste. Jeśli wybieracie się poza sezonem, polecam okolice Cadiz. Dla tych, którzy chcieliby poznać kulturę hiszpańską to też świetne miejsce na wakacje, gdyż niedaleko od Cadiz leży Jerez de la Frontera, miasto flamenco. No i nie tak daleko jest Sewilla.
    Jadąc na wybrzeże Costa del Sol musicie wziąć pod uwagę ze plaże tutaj nie są ładne. Ja akurat nad tym faktem bardzo ubolewam. Na szczęście jakość plaż rekompensują niesamowite widoki na góry.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie co dla kogo jest niedrogie. W Nerja miałam najtańsze noclegi za 40EUR/2os w zwykłym pokoju z łazienką, we Fuengiroli 27EUR za apartament 2-pomieszczeniowy z aneksem, który był dla mnie priorytetem. Będąc 4 dni bez samochodu mieszkając na wschodzie miałabym utrudnione zwiedzanie miejsc których bym chciała. W tym wpisie zwracam uwagę na miasta, które są w ofercie polskich biur podróży, więc są najpopularniejsze wśród naszych turystów. Nie mówię, że zachód jest ładniejszy, bo wiem, że nie jest, ale staram się wyrazić uczciwą opinię o tym, co widziałam. Costa de la Luz to w ogóle całkiem osobna historia. Dziękuję za komentarz, długi i wyczerpujący :)

      Usuń
    2. Alez plaze na Costa del Sol sa przepiekne, trzeba je tylko umiesc znalezc (tylko sa male i kamieniste, a nie dlugie i z piaskiem). Co do Costa de la Luz, to przeciez zupelnie inna bajka, lezy nad Atlantykiem, nie nad Morzem Srodziemnym, zwykle wieja mocne wiatry, a i woda jest zimna, nawet w sierpniu. Bez sensu porownywac tak dwie rozne rzeczy.
      Za to wspomniane przez Ciebie Torre del Mar jest tragiczne i nie sadze, ze jest sens tam jechac, tylko zeby zjesc churros za 20 centow.
      Co do reszty... juz chyba sobie podaruje ;)

      Usuń
    3. Wrzuciłam w Goole Torre del Mar i faktycznie nie wygląda zachęcająco - same bloki, za nimi pustka, plaża szaro-bura... Do tego daleko do miejsc, które chciałam odwiedzić (Sewilla, Ronda, Mijas).

      Usuń
    4. czy ja wiem....w Nerji wcale tak drogo nie było,najtansze co znalazłam to było na hotels4u - kilkanascie euro za pokój z aneksem ( ale jednoosobowy). ja spałam w Villa Flamenco - 35 euro za noc....half board ( ale tego akurat żałowałam bo okazało się ze w knajpach dość tanio plus jedzenie średnie)

      Usuń
    5. Ja mówię jak było, gdy ja szukałam noclegu. Wiem, że wschodnia część jest ładniejsza i nie twiedzę, że jest inaczej. Byłam jednak w zachodniej bo tak nam było wygodniej i o niej piszę, najuczciwiej jak to możliwe.

      Usuń
    6. moim zdaniem jest sens żeby porównywać Costa del Sol oraz Costa de la Luz, ponieważ jeśli ktoś nie zna południa Hiszpanii to chyba ważne jest gdzie pojedzie, i co zobaczy. Uważam, że dla osoby chcącej poznać tą ładniejszą część południa ważna jest informacja gdzie się udać. Ja mieszkam w Torre del Mar i nie uważam wcale tej miejscowości za tragedię, tym bardziej że zupełnie niedaleko jest śliczne typowo andaluzyjskie białe miasteczko Velez-Malaga, oraz jest blisko do Nerja. zresztą podałam ten przykład żeby pokazać, że ceny tutaj są dość niskie. Co do Atlantyku, to niestety nie jest to prawdą, że nie da się tam kąpać nawet w sierpniu, ponieważ tam też miałam przyjemność długo mieszkać i tam zaczynałam kąpiele od kwietnia.

      Usuń
  6. Polskie nadmorskie kurorty mają według mnie bardzo fajny klimat. Ale te hiszpańskie... Nie byłam, nie widziałam, ale po Twojej relacji mogę stwierdzić, że za dużo tam komercji. Aczkolwiek udowodniłaś też, że każde miasto gdzieś kryje to swoje codzienne oblicze. Szkoda, że trzeba akurat wejść w głąb miasta, a nie ma tego już przy porcie. Bo jednak w nadmorskich miejscowościach to port jest najważniejszy. Cóż, inaczej to sobie wyobrażałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurczę no takie widoki, że mogłabym pocierpieć. Tu rozczarowania nie dostrzegam, za to pamiętam własną minę po odwiedzeniu Lloret de Mar, tak osławionego przez turystów. Okropne miejsce wg mnie. Za to tutaj wygląda to jak najbardziej zachęcająco. I jakoś też wolę jeździć w głąb lądu niż odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Lloret z tego co pamiętam, nawet trzecia linia brzegowa niewiele pomaga ;) Podobnie jak w El Arenal na Majorce czy Santa Susana na Costa Brava. Bleah. Tu jak się poszuka, to się coś znajdzie, tam niestety nie bardzo.

      Usuń
    2. Co do Lloret de Mar podpisuję się pod tym.

      Usuń
    3. Jasne ale Loret de Mar jest dobrze skomunikowane, dojazd do Tossa de mar Blanes czy w inne miejsce to nie problem. Byłam w Calonge piękna plaża ale żeby dojechać autobusem do Tossa musiałam jechać do Girony, Loret i do Tossa, wróciłam taksówką.

      Usuń
  8. Myślę, że Fuengirola mogłaby mi się spodobać :). Nie jestem fanką kurortów, no chyba że poza sezonem. Ci, którzy marzą o plażowaniu wybierają Costa del Sol, dla nich urlop spędzony na plaży jest urlopem idealnym. Ja podobnie jak Ty, wolę się pokręcić po okolicy i jestem przekonana, że Costa del Sol jest pełna ślicznych zakamarków, gdzie docierają Ci, którym się chce :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Fuengirola najbrzydsza, o śliczne zdjęcia trudno!!!!! Myślę, że każda sarna lepiej poczuje się w Benalmadenie!!! :)

      Usuń
    2. Ale mi się jakoś tak spodobało to zdjęcie trzecie od końca. Widoczny na nim most i wzgórze wydają się być fajnym miejscem do praktykowania sarniego truchtu :)

      Usuń
  9. Slowem uzupelnienia: Costa przy nazwie oznacza turystow, Angoli i "wloskie" knajpki, za to Pueblo prawdziwa Andaluzje ;) No i sprowadza sie to praktycznie do zasady, ze nad samym brzegiem mocno turystycznie, kilka kilometrow w glab pieknie i autentycznie.
    Swietne zdjecia!!! Tesknie...

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak patrzę na Twoje słoneczne zdjęcia i dochodzę do jednego wniosku - najchętniej sprawdziłabym osobiście wszystkie te miejsca :-) Mogłoby mi się spodobać :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, ja osobiście starałam się omijać miejsca z hotelami przy linii brzegowej, ale nie zawsze wychodziło.. poza tym to nic strasznego:)
    urocze uliczki - typowo hiszpańskie - jak widać na zdjęciach, też tam są:)
    Akurat w tych miasteczkach, o których wpis nie byłam, ale wyglądają podobnie do większości nadmorskich:) i co prawda, to prawda.. i poleżeć można i wsiąść w auto i skoczyć kawałek w głąb, żeby poszukać "autentyczności".. o ile jeszcze istnieje, w takiej formie, jaką sobie wyobrażamy..

    OdpowiedzUsuń
  12. Torremolinos prezentuje się bajecznie wręcz:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam www.passionapartoflife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej wiecie może czy znajduje się jakaś mniej zatłoczona plaża w okolicy Benalmadeny, może być kamienista byle spokojna:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam podróże. Zawsze człowiek uczy się czegoś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Podróże są bardzo kształcące, a do tego dają wielką satysfakcje. Sam od kilku lat staram się chociaż raz do roku wyjechać za granicę i zwiedzić inny zakątek świata. Nowi ludzie, nowe kultury, nowe doznania, piękne widoki.. To jest dopiero wolność! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. mam pytanie, piszesz Droga Autorko że dojazdy z Fuengirola do miast takich jak Kadyks, Sevilla są bardzo dobre. Czy możesz podać jakimi środkami transportu i jakimi liniami można tam dojechać z Fuengiroli ?? Dziękuję z góry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W centrum Fuengiroli jest mały terminal autobusowy i tam można sprawdzić wszystkie rozkłady i godziny odjazdów.

      Usuń
  18. Dobry opis , ma pani zmysł turysty a nie tylko" opalaczki" , realistyczna i ładna kompozycja foto , wysoce pomocna dla niezorientowanych .

    OdpowiedzUsuń
  19. Trafny temat, bardzo fajnie to wszystko opisujesz, brawo dla autora. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń

TOP