21.7.15

Co warto zwiedzić na Lefkadzie? Dookoła wybrzeża

Jak wspominałam w poprzednim wpisie Dookoła Lefkady cz. I, samochód wypożyczyłyśmy na dwa dni. Na upartego wyspę można zjechać w jeden dzień, ale my nie chciałyśmy się śpieszyć. Gdybym miała więcej czasu, to jeździłabym trzy-cztery dni, bo naprawdę warto. Pierwszy dzień to wyspa "od środka", drugi objazd wzdłuż wybrzeża (lub odwrotnie, jeśli samochód trzeba oddać do godziny 18-20). Dzisiaj kolejna dawka informacji, co warto zobaczyć na Lefkadzie. To w drogę!


Wyjechałyśmy z Nidri zaraz po śniadaniu i ruszyłyśmy na północ, w kierunku stolicy wyspy, Levkas / Lefkada Town, po drodze mijając małe miejscowości turystyczne Nikiana i Ligia.
Naszym pierwszym przystankiem był klasztor Faneromeni, położony na wzgórzu nad miastem. To najważniejsze centrum kultu religijnego na Lefkadzie. 
Wybudowany w 1734 roku, później został przebudowany, dwukrotnie spłonął i ostateczna renowacja miała miejsce w XIX wieku. Dziś jest częściowo otwarty dla turystów. Wewnątrz można zwiedzić muzeum i obejrzeć piękne, bizantyjskie ikony, pospacerować po dziedzińcu, wejść do kaplicy. Na zewnątrz jest dużo zieleni, pięknie pachnie drzewami piniowymi. Niestety jest też mini-zoo z jelonkami i ptakami w niewoli.
     Teren jest duży i zadbany, wstęp bezpłatny. Warto pozwiedzać i chwilę odpocząć w cieniu.
    Na zdjęciu poniżej: widok na plażę na obrzeżach stolicy, a w oddali widać już kontynent Grecji.
Planowałyśmy zatrzymać się w miejscowości Tsoukalades, ale nie wydała nam się szczególnie interesująca zza szyby, pojechałyśmy więc prosto do turystycznej miejscowości Agios Nikitas, położonej na zachodnim wybrzeżu wyspy. Miasteczko jest urocze, pełne kwiatów, bardzo czyste. 
Do niedużej plaży idzie się kilka minut, mijając tawerny, kawiarnie i sklepiki z pamiątkami. Widać, że to miejsce nastawione na turystów, ale w dobrym guście, bardzo kameralne. Plaża jest jednak na tyle mała, że w sezonie może być ciasno. Planowałyśmy chwilę poleniuchować.
Zamówiłyśmy cafe frappe w kawiarni z pięknym widokiem na turkusową wodę, rozłożyłyśmy ręczniki. Trochę kąpieli, trochę czytania książek. Chciałyśmy doczekać do pory obiadowej, żeby zjeść coś pysznego w tawernie Nikitas, o której czytałam jeszcze przed naszym wyjazdem z Polski.
Prowadzi ją rodzina, a serwowane są ryby, które złowiono rano. Atmosfera, jak w każdym innym miejscu, w którym na Lefkadzie jadłyśmy, była przemiła. Zamówiłyśmy grillowanego tuńczyka, souvlaki z tuńczyka oraz rybę o dziwnej nazwie, która według Google okazała się rekinem.
Jedzenie było absolutnie fantastyczne a w czasie posiłku towarzyszył nam biały kot, który jedno oko miał błękitne a drugie zielone. Śliczny, kochany i cwany. Niestety zwierzęta wyczuwają, że mam niewielką odporność na ich prośby i spojrzenia, więc zwykle wygrywają tę nierówną walkę...
Na deser poszłyśmy do niewielkiej kawiarni, na bardzo popularne na wyspie mrożone jogurty. Pyszne, lekko kwaśne, nie za słodkie, serwowane z owocami i różnymi polewami, według uznania. Dosłownie kilka kilometrów dzieli Agios Nikitas od cudownej, długiej plaży Kathisma.
To tutaj można skoczyć z paralotnią. Widoki są zachwycające, zresztą sami zobaczcie na filmie. Ja jestem tchórzem i się boję, ale może kiedyś znajdę w sobie jakąś głęboko skrywaną odwagę. Tym razem postanowiłyśmy zostać jeszcze trochę na plaży. Podobało mi się rozwiązanie, z którym spotkałam się pierwszy raz - przy zamówieniu czegoś do picia można korzystać z leżaków i parasola gratis. Za pół litra białego wina zaserwowanego w wielkim wiadrze pełnym lodu oraz zimny tonik zapłaciłyśmy 7 EUR na nas trzy, więc cena więcej niż okazyjna. Spędziłyśmy na plaży ok. godziny, razem z kąpielą.
Od tego momentu droga pnie się już w górę, a widoki w dole stają się coraz ładniejsze.
  Minęłyśmy Kalamitsi i ruszyłyśmy w kierunku najsłynniejszej plaży Lefkady, czyli Porto Katsiki.
Droga jest sielska, spokojna, mijałyśmy małe wioski i na jednym odcinku niemalże co kilkanaście metrów miejscowych sprzedających miód z lokalnych pasiek. Oczywiście zatrzymałyśmy się na zakupy, wybór był duży. Niektórzy w ofercie mieli również domowe wino w butelkach, nalewki oraz pyłek pszczeli.
Przejazd zajął nam 45 minut, bo droga jest pełna zakrętów, więc trzeba jechać ostrożnie. Dojechałyśmy na Porto Katsiki tuż po 16, wciąż było upalnie, ale plażowiczów już niewielu. To był przystanek wyłącznie na spacer i zdjęcia oraz zimny napój cytrynowy w cieniu drzew. O Porto Katsiki planuję osobny wpis z większą ilością zdjęć, ale tego widoku nie da się opisać ani słowami ani obrazami, trzeba tam pojechać i zobaczyć na żywo, bo po prostu zapiera dech.
Kolejnym przystankiem, znów po blisko godzinie jazdy była miejscowość Vasiliki, położona na południu wyspy. Po 15 zrywa się tu wiatr, który stwarza idealne warunki do kitesurfingu, co dużo mówi o klimacie miasteczka i wybierających go osobach. Typowo turystycznie, ale mi się bardzo podobało. Plaża jest dosyć piaszczysta, chyba najbardziej ze wszystkich jakie widziałam na wyspie.
Z Vasiliki odpływają promy na Kefalonię (do Fiskardo) i na Itakę (do Frikes). Mam już wizję na przyszłość - urlop na Kefalonii z jednodniowym powrotem na Lefkadę. To byłoby idealne!
Ostatnim przystankiem tego dnia była nieduża miejscowość Sivota. Miałyśmy się tam spotkać ze znajomym, który od dawna trzyma tam swoją łódkę. Sivota ma ładny port, do którego zawijają motorówki, jachty i inne wyczarterowane oraz prywatne łodzie. Lubię portowy klimat.
Dla mnie to jedno z ładniejszych miejsc na Lefkadzie, na pewno warto się wybrać będąc na wyspie. Samą miejscowość można przejść wzdłuż i wszerz w ciągu pół godziny, warto też usiąść na murku tuż obok malutkiej, kamienistej plaży z przepiękną panoramą całej zatoki.
Warto zajrzeć do kawiarni Liotrivi. Ciekawe wnętrze inspirowane jest wystrojem tłoczni oliwy, wygląda naprawdę fajnie. Do Sivoty dotarłyśmy po 18, więc postanowiłyśmy zostać już na kolację. Znajomy polecił nam tawernę Spiridoula, od lat prowadzoną przez grecką  rodzinę. Zamówiłyśmy małe grillowane rybki, które były pyszne, ja niestety skusiłam się na sałatkę z owocami morza, która była rozczarowaniem (wg mnie to była sałata z mieszanką z puszki).
Do Nidri wróciłyśmy już po zmroku. To był kolejny wspaniały dzień, spędzony w miłym towarzystwie, w przepięknych zakątkach magicznej Lefkady. Mam nadzieję, że udało mi się w pełni odpowiedzieć Wam na pytanie co warto zwiedzić i zobaczyć na Lefkadzie. To nie koniec wpisów, nie martwcie się! :) Przed nami jeszcze wizyta w Porto Katsiki i relacja z chyba  najfajniejszego rejsu, na jakim kiedykolwiek byłam. Aż trudno uwierzyć, że ten urlop miał 7 dni!

Polecam Wam również wpisy Lefkada praktycznie - do warto zobaczyć  

17 komentarzy:

  1. oj, proszę w godzinach pracy nie wrzucać takich zdjęć, bo mi się za biurkiem siedzieć nie chce, a dusza rwie się do Grecji:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten kotek i ten piesek...!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Agnieszko, jak zawsze zabiera mnie Pani w piękną podróż!

    OdpowiedzUsuń
  4. Zazdroszczę tych pięknych widoków!

    OdpowiedzUsuń
  5. Widać, że warto zwiedzić na tej wyspie wszystko:). Ciężko byłoby wybrać tylko jeden zakątek. Kot jest rewelacyjny, te oczy! Jak byłam na Krecie, to tez miałam takiego jednego dyżurnego kota zawsze przy stoliku, nazwałam go Manolo:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Absolutnie zachęcona jestem i już bym się spakowała i poleciała... piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne pejzaże i piękne zdjęcia :)

    JK

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że nie mamy bliżej z Polski do Grecji bo często bym się tam wybierał :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś czuję, że też zakochałabym sie w tej wyspie :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Najchętniej teleportowałabym się na plaże w zatoczce na 17 zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten kot ma te jedno oko tak błękitne, jak woda na plażach zachodniego wybrzeża. Też bym mu się nie oparła...

    OdpowiedzUsuń
  12. Kotek wymiata... zresztą jak cała Lefkada ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że u nas jest tylko zielona wyspa...

    OdpowiedzUsuń
  14. Zachęcam wszystkie osoby, które lubią podróżować a nie mają czasu na samodzielne organizowanie wycieczek, do skorzystania z wyszukiwarki turystycznej http://www.travelgoogle.pl, która jako jedyna szuka w czasie rzeczywistym (bezkonkurencyjna przy szukaniu ofert Last Minute). Wersja mobilna dostępna jest w pod nazwą "Oferty biur podróży" dla systemu Android, iOS i Windows Phone.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam! mam pytanko, czy autobusem dojedzie się chociaż w pobliże tych najpiękniejszych miejsc? czy jednak lepiej wynająć samochód? pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam wynająć samochód, autobusem dojedzie się tylko do stolicy, a stamtąd ewentualnie dalej, ale to jest bardzo czasochłonne

      Usuń
  16. JA to bym albo pływała, bo piękna woda albo latała, żeby zobaczyć to z góry wszystko

    OdpowiedzUsuń

TOP