13.4.17

Wiosna w Powsinie i beza w Konstancinie

Wydawało się, że wiosna już jest z nami. Słońce wyszło zza chmur i kusiło jasnymi promykami. Błękit nieba przyprawiał o zawrót głowy, podobnie jak zapach pierwszych kwitnących drzewek. Wyciągnęłam z szafy lekkie balerinki, odwiesiłam ciepłą kurtkę. I się zepsuło! Udało nam się jednak trochę wiosny złapać w miniony weekend. 
Od lat nie byłam w ogrodzie botanicznym w Powsinie. Planowałam ten wypad co roku, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Niby blisko, ale wiosna to zwykle czas rozjazdów i łatwo ominąć rozkwit magnoliowych drzew.
W tym roku wiosna przyszła trochę wcześniej i pierwsze pąki zaczęły się pojawiać już kilkanaście dni temu. Potem wystarczyło kilka dni ładnej pogody, aby gałęzie zaczęły się uginać pod ciężarem białych i bladoróżowych kwiatów. Śledziłam na bieżąco wszystkie aktualizacje na stronie ogrodu i uznałam, że tej wiosny muszę tam dotrzeć. 
Nie ma się co czarować - początek kwietnia to nie jest jeszcze czas zieleni i pełnego rozkwitu roślin, ale spacer udał się wspaniale. Pogoda dopisała - kilkanaście stopni na termometrze i delikatny wiatr. Drzewa póki co budzą się do życia raczej nieśmiało, ale udało nam się zaobserwować kilka barwnych okazów. 
Na szczęście w Powsinie na odwiedzających czeka też całkiem okazała szklarnia z roślinami tropikalnymi i subtropikalnymi. Tam bujnej, nasyconej zieleni nie brakuje, a przeróżnych kwiatów i owoców jest dużo.
Ogród szczyci się największą w Polsce kolekcją cytrusów (m.in. pomarańcze, limonki, mandarynki, cytryny i inne). 
Rosną tam również figowce, bananowce, ananasy, bambusy, kamelie japońskie, oleandry, hibiskusy i wiele innych. Latem można podziwiać bugenwille i chociaż na chwilę przenieść się myślami na gorące południe Europy.
Lubię ten zakątek ogrodu. Jest w nim ciepło, słonecznie i zawsze można znaleźć miejsca w których nie ma praktycznie nikogo. Nawet o tej porze roku szklarnia cieszy oczy pięknymi kolorami. 
Lubię też część poświęconą florze naszego kraju ze wzniesieniami prezentującymi roślinność tatrzańską. To fajny widokowo teren, w mojej opinii idealny do odpoczynku. Zachęca, aby usiąść, zjeść kanapkę i cieszyć się chwilą. 
Jedną z głównych atrakcji jest Arboretum (swoją drogą pamiętacie to w Wojsławicach w odsłonie majowej?). Znaleźć w nim można m.in. drzewa magnoliowe, azalie i różaneczniki, cisy. Kiedyś miałam okazję podziwiać magnoliowy sektor w czasie pełnego rozkwitu - zachwycał. Teraz też było ładnie, ale kwitły pojedyncze drzewa. 
Po dłuższym zwiedzaniu ogrodu postanowiliśmy jeszcze podjechać do Konstancina - Jeziornej. Tam akurat nie byłam nigdy (nie licząc krótkiej wizyty na rozmowę kwalifikacyjną kilka lat temu na którą jechałam 2.5h i wiedziałam od razu, ze na pewno tej pracy nie podejmę). Tym razem zamiast centrum chciałam zobaczyć Park Zdrojowy. 
Muszę przyznać, że jest on duży i na pewno latem musi robić duże wrażenie. Nawet o tej porze roku jest idealny na weekendowy relaks, niespieszne spacery, jazdę na rowerze lub rolkach albo odpoczynek w Tężni Solankowej. Na terenie parku wybudowano otwarty amfiteatr, a na jego obrzeżach znajduje się okazały Konstanciński Dom Kultury. 
Tuż po sąsiedzku przepływa rzeka Jeziorka z przerzuconym przez nią Mostem Parkowym. Latem park tonie wręcz w zieleni, w kwietniu było jeszcze zimowo i trochę szaro, chociaż i pomimo tego sympatycznie. 
Urzekła mnie budka z której można pożyczyć książkę, a po przeczytaniu ją zwrócić. Albo przynieść własną, która kurzy się na półce. Praktycznie cały czas ktoś był w środku i z zainteresowaniem przeglądał dostępne tytuły. 
Ostatnim punktem naszej małej wycieczki była wizyta w Beza Cafe. Słyszałam wiele dobrego o serwowanych tam bezach, ale nie sądziłam, że porcje są tak ogromne! Jedną za 15 zł mogą się najeść dwie niezbyt głodne osoby, traktując ją jak przyzwoitych rozmiarów deser. Zamówiliśmy wersję z wiśniami i marakują - obydwie było idealnie słodko - kwaśne, chociaż bardziej smakowała nam ta pierwsza. Jeśli będziecie w okolicy - warto spróbować!

10 komentarzy:

  1. Szkoda że Święta zapowiadają się deszczowo, bo aż zachęcają te zdjęcia do odwiedzin.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ładnie jak na tą pogodę :)

    JK

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej ostatnim razem w Powsinie byłam jako nastolatka, fajnie było przypominieć sobie atmosferę tego miejsca, choć z całej wycieczki pamiętam okrutny skwar letniego bezchmurnego nieba :) Latem w weekendy, w Konstancinie jest mnóstwo osób w Parku Zdrojowym, czasem aż trudno znaleźć miejsce by zaparkować, choć wtedy kiedy drzewa mają już liście i jest zielono i pachnąco sosnami, miejsce to ma swój niepowtarzalny klimat. Właśnie wtedy lubiłam to miejsce najbardziej :) A może tez dlatego ze kojarzyło mi się zawsze z moją najlepszą koleżanką z liceum i te wakacje spotkania i przedeptane kilometry ;) warto z Parku Zdrojowego przejść się także do Starej Papierni, choć jesli ktoś nie lubi spacerów można zawsze podjechać, miejsce ciekawe, choć raz warto zajrzeć. Bardziej dzika wersja i już bez solanek jest w Zalesiu Dolnym (można dojechać autobusem) z którego między stawami można zrobić sobie długi spacer do popularnych Górek Szymona w Zalesiu Górnym a stamtąd do Warszawy spowrotem udać się pociągiem. Wiele miejsc wokół Warszawy kryje w sobie piękne miejsca :) Bardzo się cieszę że rozpoczęłaś cykl podwarszawski <3 Przepiękne sielskie Mazowsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Radosnych Świąt Wielkiej Nocy, smacznego Jaja oraz mokrego Dyngusa życzy Aga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, nie wiedziałem, że w Konstancinie jest tak pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie tam. Zdecydowanie czuć wiosnę. Teraz niestety pogoda się zepsuła, ale i tal bywa. Przepiękne zdjęcia. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Fotki wyglądają naprawdę świetnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie się czytało. Fotki widać robione profesjonalnie;) Nie wiedziałem, że w Konstancinie jest tak pięknie, z pozoru myślałem, że te zdjęcia przedstawiają jakieś miasteczko za granicą...

    OdpowiedzUsuń

TOP